Zawieszam działalność ownloga, gdyż nie czuję aby był komukolwiek potrzebny do czegoś. Jeśli połechtacie moją próżność dziennikarsko muzyczną to może wrócę. Póki co straciłem werwę do pisania dla siebie.
Jak zbierzemy więcej niż 10 komentów to zabieram się do ponownego przerzucania milionów kawałków dla was. Wasz support bardzo mi pomoże.
Na koniec genialny kawałek Logisticsa z nowej płyty. Nie oglądajcie teledysku. Jest mierny - sama muzyka. Drop zawiera niesamowity sampel, który w drugiej części utworu dostaje kopa od szybkich uderzeń beatu. Mistrz
Jest wiosna, jest relaks, czasem w weekend śnieg posypie się grubo jak kiedyś ścieżki u Whitney. Byłem też organizatorem weekendu kawalerskiego, który do najlżejszych nie należał i moja głowa raczej oscyluję wokół muzyki przyjemnej. Oczywiście nie tak przyjemnej jak odgłosy kopulujących wielorybów i szumu choinek (ciężko byłoby to w naturze połączyć), które sączą się z radyjka kiedy mój rehabilitant mówi "teraz wydech" (wtedy następuje ból) i pękają mi kręgi po kolei, a wydech następuje również w okolicy zwieraczy. Jestem po 3 dniach przetyrany jak syberyjska tirówka w sezonie wycinki drzew. Dlatego oddam wam kilka numerów, które można puścić sobie zarówno do waszej nędznej biurowej pracy szympansa jak i do bycia wieczornym podkołdernym grotołazem swej damy lub damy nowo poznanej, o ile wam się przyfarciło.
Bachelors of Science to duecik, który zawsze był bliski memu sercu ze względu na a) to, że pochodzą ze Stanów, a tam rzadko dobry d'n'b się dzieje b) wydali płytę Warehouse Dayz w 2010, którą uważam za wielkie dzieło z wielu względów.
Dla przypomnienia brzmienia tytułowy numer z tejże płytki. Ja go uwielbiam. Teledysk robił ktoś po lekach antydepresyjnych połączonych z kwarem, bo troche WOOOOLNO SIĘ DZIEJE WSZYYYSTKOO. Tętniące miasto i klipy z ordynarnego techno to nie jest szczyt reżyserki :]. Numer jest jednak przedni.
Teraz w ręce wpadła mi druga ich płytka, a tak naprawdę pierwsza z 2008 roku pt. Science Fiction. Muszę powiedzieć, że po pierwszym odsłuchu byłem dousznie pomiziany nawet lepiej niż białasy w meksykańskim pierdlu. Większość numerów znałem doskonale, bo jak się okazało pojawiały się w setach takich artystów jak Netsky czy też John B (który btw. dał zdjęcie z plaży w Miami w swych technokąpielówkach, które dam na końcu) . Samplowo numer miażdży :]
Kolejnym istotnym newsem jest nadchodząca płyta Logisticsa. Jestem pełen obaw jak heroinista w Monarze. Mam nadzieję, że będzie tak jak z High Contrastem. Zajawka jednego numeru z płyty była dramatyczna. Wyszedł drugi w całości o tytule Fear Not . Oczywiście zanim go mogłem wysłuchać i obejrzeć musiałem wysłuchać o wyjebistym gotowaniu z margaryną Kasią i jak jakaś tępa ruda rura turla jabłecznik z wiecznie uśmiechniętymi dziećmi. Reklamy n YT mnie kiedyś do wylewu krwi do mózgu doprowadzą. Wracając do numeru - Jak dla mnie szału nie ma, a co najgorsze Logistics w tym kawałku nie jest sobą jeśli chodzi o styl. Zazwyczaj wywąchałem numer Logisticsa na kilometr jak świnia trufle, ale ten nowy materiał jest taki sobie. Zamieszczam zajawkę numeru z tej płyty, którą jako jedyną odważyłem się przesłuchać. Wokal, sampel bassline klei się idealnie i numer ma fajne brzmienie.
Kolejny numer daję, mimo że ma kilka wad i twórca nie jest jeszcze doszlifowanym diamentem. Niestety ze względu na zacięcie oldskool hardcorowe ten numer bardzo bardzo mi leży ze wzgledu na sampel wokalny.
Na ostatni kawałek wybrałem coś z kanału Dangerous Dubstep, gdzie pośród ton gówna, można wygrzebać jednak pierścionek zaręczynowy :]. Domorośli dubstepowcy prężą na tym kanale swe umiejętności i od czasu do czasu, któremuś się uda złapać Pana Boga za nogi i puścić mu trochę dobrego dubstepu. To taki energetyczny szybszy samplowo dub na relaks przy przekopywaniu rzodkiewki lub wożenia się traktorem po wsi. Nawet odkryty traktor się nada na lans z tym numerem, gdyż praca silnika tylko doda uroku reszcie sampli. Ten damski tandetny wokal zapewni wam wianuszek zachwyconych wiejskich dziołch myślących, że to nowy Kalwi&Remi. Ja tam lubię przywiksować czasem :]. Zwróćcie uwagę w komentarzach na oburzenie, że fanpejdż fejsbukowy twórcy ma zaledwie 72 lajki. INTERNET NIE DOTARŁ NA WIEŚ JESZCZE - TO DLATEGO :]
Na koniec oczywiście moja ekipa dubstepowa z ulicy, na której aktualnie mieszkam. Dobrze prują, tylko za każdym razem te kominiary na imprezy biorą nie wiem po co :D :D
Tytuł jest durny, ale nawiązuje do wydarzenia muzycznego na, które czekałem tak długo jak na autostrady na Euro. Na szczęście wydarzenia muzycznego udało mi się doczekać. Z autostrad będę się cieszył prawdopodobnie kiedy będę miał lat 70 i zgłoszę się do "PIMP MY WÓZEK INWALIDZKI" (program będzie prowadził 120 letni Krzystzof Ibisz ). Wracając jednak do samego tematu. HIGH CONTRAST WYPUŚCIŁ SWOJĄ PŁYTĘ !
The Agony & The Ecstasy High Contrasta budziła we mnie wiele kontrowersji. Pierwszy numer z Tiesto sprawił, że uszy mi zwiędły. Niezależnie od tego jak bardzo chciałem żeby numer "First note is silent" mi się spodobał, wycie jakiegoś frajera, który z tym głosem mógłby co najwyżej na Sopockim molo balony reklamować, miażdżyło mi mózg. Transowo bejsowe eksperymenty robi John B i jemu bym zostawił to poletko do uprawy, bo robi to bardzo dobrze.
Potem pojawiły się te fatalne teasery kawałków. NIE ROZUMIEM CO TO ZA KRETYŃSKA PROMOCJA. Dajesz połowę swojego numeru. Rozumiem jeden, dwa, ale KAŻDEGO Z PŁYTY? WTF? To tak jakby prostytutka dawała za darmo, a połowie akcji kazała Ci zejść na dół do burdel mamy i zapłacić za resztę. A tak poważnie to jak się wkrótce okazało, teasery mordują kawałki. Pięciominutowy kawałek ma po to 5 minut a nie 2:30 abyśmy usłyszeli jego dynamikę sampli, uplifty, dropy i wyciszenia. Tak było przed zdobyciem przeze mnie całego albumu. Kiedy upragnione tracki samego kudłatego mistrza zagościły na mojej Nokii powiedziałem sobie " no dobra Lincoln kurwa, jak spierdoliłeś ten album to już nie będę sobie z Tobą chciał zdjęć robić i szeptać do uszka jaki jesteś ekstra na eventach". Naciśnałem play. I co? To jest numer otwierający płytę. Jestem tak zdesperowany abyście dostali go w całości, że będę piratem lepszym niż KAPITAN HAK, który nie mógł dać sobie z gejowskim 12 latkiem w zielonych rajtkach o imieniu Piotr. ZNALAZŁEM PRZYPADKIEM TAKI LINK :
Ja jestem zakochany w tym numerze. Cała płyta poza Sopockim wyjcem z Tiestosiurkiem jest kawałem solidnej muzyki. Wszyscy zarzucali Contrastowi, że brzmi jak zwykłe wszędobylskie liquid bejsy. Tak faktycznie to wyglądało po przesłuchaniu teaserów na YT. Przesłuchałem album kilkukrotnie. Uważam, że jest świetny. Wszyscy oczekiwali floorfillerów sortu Everything's Different czy Twilight's Last Gleaming. Takich może nie ma (acz uważam, że jest kilka, które będą zrzucały majtki na dużych imprezach), ale mamy bardzo równy jakościowo, zróżnicowany, bardziej dyskotekowy samplowo album. Polecam posłuchać więcej niż raz. Ja już jestem wciągnięty absolutnie. Daję 8/10 . Gdyby nie fatalna jak dla mnie promocja albumu pewnie wszedłby mi szybciej. Ja jestem jednak psychofanem.
Musiałem trochę wypluć tekstu na temat płyty, gdyż to najważniejsze dla mnie wydarzenie muzyczne ostatnich miesięcy. Teraz numer drugi. Jakiś czas temu dostałem w swoje ręcę płytę "Nero - Remixes" . Ktoś znalazł wszystkie remixy sławnych już w tej chwili typków z Nero i wsadził na jeden album. Jest ich 28 więc sporo.
Jak widać na zdjęciu Panowie preferują lans na mrocznych frajerów ze sklepu z kasetami czyli luźne połączenie stylówy wczesnego KALWI & REMI, czarnych ciuchów z lumpa i grafiką z Windows Paint 96. No kolegami na koloniach to by moimi byli na pewno, gdyż sam należałem do ciężkich frajerów z CAPTAIN JACKIEM w walkmanie. Często jednak bezguście ubraniowe idzie w parze z geniuszem muzycznym i w tym przypadku tak właśnie jest. Ogólnie zmierzam pokrętnie do tego, że słabych remixów na tej płytce NIE MA. Chłopcy mają bad touch do lansu i golden touch do muzyki. Każdy remix jest rewelacyjny. Daję tylko próbkę wypasu, ale uwierzcie dobrych numerów jest na tej płycie ile kradzionych aut na lawetach z Reichu wjeżdża do Polszy. Numer jest genialny.
Trzeci track wyłapałem z podcastów Johna "B electrogaystyle" . John zapowiada ten numer i oświadcza, że numer wyłazi z jego wytwórni. Oczywiście sygnaturą Johna jest electrotrance z szybką ścieżką bassową. Mnie takie numery kosztują opinię kretyna z obdrapanej Toyoty, bo przewijam sobie podcast do momentu kiedy numer wchodzi i potem dziko tańczę z słuchawkami na uszach na skrzyżowaniu. Epicko dobry nurt DnB. Oczywiście moim skromnym zdaniem.
Z ciekawostek. Nawet Sub Focus dał się porwać modzie na kwaśnawy discobejs. Nie wiem co to za nowa fala idzie w tym gatunku. Niemniej jednak wyważenie całego tracku, wokal i taki, nie wiem jak to ująć, duch Focusa w tym numerze jest, że po prostu otwieram na niego serce i biorę tą EWIDENTNĄ WIXĘ. Nie da się ukryć - poziom wixy wysoki jak poziom wyobraźni arysytów w Toi Toiach na Openerze malujących w nich brązowymi akwarelami (true story). LUBIĘ TEN NUMER. Jestem tandetny, idę po odblaskową kurtkę i czerwone spodnie, dyskoteka pana dżeka czeka.
Na koniec numer, który jak usłyszałem to myślałem, że umrę z radości. Ma on swoją historię. Kiedy byłem na Let It Roll w Czechach na secie Camo&Krooked zapowiedzieli numer ze swojej nowej płyty. Kiedy usłyszałem intro do niego i ten sampel, od razu wiedziałem, że będzie to coś genialnego i zaraz wejdzie superszybki bass z wiksą. Niestety ku mojemu rozczarowaniu wszedł połamany jakiś dziki i beznadziejny drop. Byłem załamany, chciałem już oddać się w ręce MONARU i przestać pić. Błagałem w myślach " niech ktoś to zremiksuje i zastąpi ten beznadziejny drop szybką wiksiurą bejsową ". Wczoraj trafiłem na mojego wybawcę i z radości aż mu wysłałem wiadomość z moim szczęściem. Mam nadzieję, że nie uznał mnie za nienormalnego. Komu się nie spodoba nowa wersja Run Riot ten sczeźnie w piekle !!
Miłego Weekendu Muzofile !!! P.s dzięki za ostatni komentarz. Chcę mi się pisać od razu !!!