Smutronik

19.02.2015 :: 17:37 hejt harder (1)

Dobrze mi się pisze na pełnym wkurwieniu na ludzi, więc postanowiłem przekształcić złość w coś bardziej twórczego.

W pracy jestem cierpliwy jak moja prababcia, którą jako 5 latek napierdalałem po plecach kijem, a kiedy interweniował ojciec mówiła żeby mnie zostawił, bo przecież plecki ją swędzą. Niestety ostatnio coraz częściej ręce mi opadają jak po czterogodzinnej sesji z redtubem.Latkowski koniecznie chce nam pokazać jak Durczok lubi wciągać koko z anal plugiem w dupie patrząc na seks z osłem, a Putin niczym jeden polski wprawny ksiądz każe zlizywać europie z kolan bitą śmietanę i mówić, że przecież to spoko i on nic złego nie robi rżnąc jednocześnie Ukrainę w kakalca na zakrystii. To mi w sumie wisi głeboko jak moszna emeryta, ale ogólnie jestem przybity wiadrami gnoju wylewanymi zewsząd na moją całkiem sympatyczną rzeczywitość. Dlatego też dziś zajmę się muzyką czarną i głęboką jak za duże ortaliony firmy PROSTO, zawierające ukradzione z Biedry browary. 

Info numer jeden dla mnie. 
Alexander Pavlenko znany jako Sunchase (ewentualnie pod hashtagiem # igorwylizałbymujadrazamuzykektorarobi) wydał swoją epkę pod szyldem Med School, eksperymentalnym labelu  Hospital. Sunchase wprowadził mnie to tej głebokiej jak dupa Sashy Grey jaskini pełnej niesamowitych rzeczy. Jego płyta Static Nitro (2010), o której pisałem już na łamach bloga stała się jednym z moich ulubionych krążków dnb ever. Deep Dnb charakteryzuje oszczędność w dźwiękach niczym ciche popierdywanie po pierwszym seksie z dziewczyną, na której ci zależy, a nie chce Ci się iść do klopa. Drugą charakterystyką jest bass osadzony tak głęboko, że nie ma tam już nawet polskich zjebanych górników. Epka Sunchase'a zapowiada się dużo lżej od poprzedniczki. Jest bardziej melodycznie i troszkę damskich wokali się nawet pojawia. Spodziewam się, że ten chujowy zabieg ma sprawić, że muzyka ta dotrze do większej rzeszy odbiorców, niekoniecznie zrytych jak ja i obiektywnie należy uznać ją za świetną. W przypadku Sunchase'a moja miłość podobna jest do tej z mokotowskich podwórek - wpierdol spuści, od kurwy wyzwie, ale obiad mu ugotujesz. Nie będę wchodził w informacje o samym artyście i jego nowym projekcie, który zapowiada się dosyć pedalsko, bo o tym traktuje wywiad na stronce Med School. 
Na dzień dobry zapowiedź tracku, który mi leży najbardziej z całej Epki




Drugi traczek z soundtracku najpiękniejszej gry samochodowej, pochodzący oczywiście z ULTRATURBOWYLIŻMI płyty Static NItro




Idąc dalej tropem ruskich bimbrowników bejsu nie można nie wspomnieć o płytce Subwave'a. Subwave też reprezentuje nurt głębokiej rzeki DNB. Każdy pamięta Stars Get Down z teledyskiem z frajerami w znających czasy Jordana najorach, kompulsywnie pląsającymi swoimi nogami opiętymi czarnym flakiem zwanym tightjeansami, ze wzrokiem wbitym w ziemię w poszukiwaniu kryształków metamfetaminy, na tyłach Biedronki.  W każdym razie przesłuchałem jego płyty o tępym jak ekipa Macierewicza tytule... SUBWAVE. Dziwna ta płyta odrobinę, zwłszcza kawałek ze śpiewem nakaktusowanych doszczętnie Indian. Jest jednak jedna perła jak z każdej płyty. Numerek Senses z tym wokalem zamiata lepiej niż murzyni Paryż.





Kolejnym reprezentantem drużyny deep bassu jest przeoczony przeze mnie duet Spectrasoul. Nie wiem o nich zbyt wiele, ale obiecuję nadrobić zaległości. Starsze numerki sa naprawdę miażdżące jak stopa cukrzycowa. Ten akurat nadaje się do wycieczki na podkład muzyczny do strzału heroiny w wannie z pianą :) Drop w 1:30 jest tłusty i brudny broda drwala po mizerii. Zakochałem się w numerze od pierwszego odsłuchu. 





Drugim traczkiem poczęstuję już uprzejmie z płyty Delay No More. która jest absolutnie fenomenalna już po pierwszym odsłuchu.
Tu kawałek okraszony jest wokalem jakiejś czarnoskórej wokalistki, której nie znam. Całość rozkurwi Ci furę jak dresy po mefedronie. Da się również do tego tańczyć, ale wygląda to jak wkręcanie żarówki po 6 tabletkach tramalu. Nie polecam :] A najgorzej jak zaczniesz robić sparaliżowanego węgorza rękami i zaczniesz przypominać hałsiarza na Guettcie. po prostu nie tańczcie, słuchajcie z twardą miną i jak wjeżdża basior nadymajcie policzki jakbyście chowali tam przed przedszkolanką kotleta z ziemniakami 


 


Twórczość własna



 


Techno Forest

19.12.2014 :: 16:12 hejt harder (0)

"Czy czujesz ten wiatr?" - nie jest to cytat z alkoposiadówek z ziomkiem po zjedzeniu pizzy, lecz początek frajerskiego wiersza, który musiałem deklamować na koniec 8 klasy podstawówki. Słuchałem już wtedy Prodigy, ale również Music Instructora więc nic nie jest w stanie mnie uchronić od clichee LAMUSA. Wiatr wieje, śnieg zaczął pizgać, rury ciepłownicze wypełniły się ciepłą wodą, a pod rurami odbywają się pierwsze kolacje gdzie brodaty i lekko jebiący serem lazur bej podaje w menu fiolet wielkopolski przepuszczony przez pachnący Polską pieczywny filtr. Lada moment kupując mięso mielone, będę musiał ją wygrzebać spod stosu czerwonych bombek w akompaniamencie piosenki o niespełnionym trójkącie gejów w domku w górach, spowodowanym foszkiem jednego z nich. I tak jestem zaskoczony, że jeszcze nie grają Last Christmas, toć już 20 listopada, pewnie Bosak zablokował gejowskie pieśni marszem na ZAiKS. Czy piosenki będą ładne? OTÓŻ NIE. Dziś skupię się raczej na dnb, który jest grany w podziemiach Kremla do pokerowych sesyjek między jądrami więźniów politycznych, a akumulatrorem samochodowym. Jednym słwoem nic fajnego - idź stąd. Zacznę jednak delikatnie, emocjonalnie, rzekłbym płaczliwie jak Olivier Janiak kiedy pierwszy raz przymierzył szpilki swojej mamy.

Fred V & Grafix - porządna firma, acz smród komercji unosi się już delikatnie i uderza w nozdrza jak zapach siarki kiedy w ciemnym pokoju zgaśnie już czerwona łuna światła podpalonego pierdnięcia. Ten track jest jednak mocno w klimacie HYDRY z poprzedniego albumu, która mnie swoją wiksiarską bazą samplową niestety kupiła. Wiem, że gdybym urodził się na wsi, byłbym klasycznym wixa driverem. Czuję, że w poprzednim wcieleniu musiałem mieszkać w Parzyniechach. I jeszcze niepokonana w mej duszy chęć posiadania Golfa III. Reinkarnacja, wixacja, gnoju przecucacja,duchowa sublymacja, taka sytuacja. Łykamy track, jest niezły i przyzwoicie można przy nim pokazać koleżkom jak zajebiście pizga zakręty Nissan Micra Twojej starej.


Hybrid Minds nie trzeba nikomu przedstawiać. Dnb lekkie i przyjemne. Dla frajerów i 14 letnich dziewczynek trzymających cnotę na gang bang z The Jonas Brothers. Żartuję, lubię bardzo ich twórczość, liquid dnb, zazwyczaj w doskonałej oprawie wokalnej. Plus dla HM, że na Audio zagrali swoje, a nie weszli z rozpierduchą w tłum naćpanych buraków przytulających głośnik i liżących kartę bankomatową w poszukiwaniu resztek z podziału białego majątku.
Bcee dorzucił trochę brudu do bassu, nie połamał, nie udziwnił, nie spalił tęczy. Jest delikatnie, ale z fajnym bassowym tarciem dupska o drewniany blat.


Na koniec coś do wciągania kresek z licealistami. Jest to obiektywnie rzecz biorąc tak żenujące jak designerzy Fiata Multipla, ale daję, gdyż nie da się do tego nie tupać. To trochę jak z bojkotem wesela. "Pierdole to wesele, nie będę tańczył do tego discopolo gówna, kochanie idźmy stąd tuż po oczepinach" 4h i 0,7 l później napierdalasz w kółeczku z debilnym uśmiechemi rozpiętą koszulą głośno prując japę CUDOOOOOWNYCH RODZICÓÓÓÓÓÓW MAAAAAM. Tak właśnie jest z tymi radiowymi bejsami. Gówno niedobre, ale na bombie tupiesz jak na odpuście do Shazzy. Zresztą Wilkinson jest raczej zdeklarownym discobejsiarzem i kocha pinionszki bardzio. Good for him. Zarzuć dziewczynie w aucie żeby rohypnol w piwku, które jej kupiłeś, bo jest nieletnia, dobrze się wkręcił :D


Teraz przechodzimy do twardych jak zamarznięty menel brzmień. Nie byłbym sobą gdybym nie wrzucił czegoś od BSE. To jednak jest porządna firma. Ich releasy są smaczne w odbiorze jak wpierdol Wiplera, bluzgi żula, którego trafiłeś jajkiem z balkonu oraz brudne jak stopy Cejrowskiego. Każda produkcja kosi mi system dogłębnie. W tym przypadku nie jest inaczej. Do tego tytuł odnoszący się do przerośniętej części mojej osoby. Bierzcie to gówno na klatę jak na shitlovers-paradise.com (tak jest to prawdziwa strona ) 


Płytą Sunchase'a jarałem się już na łamach bloga jakiś czas temu. To ten mozolny i głęboki jak przemyślenia podczas srania drum n bass. Od razu mówię, że przesłuchiwanie tego tracku bez odpowiedniego woofera lub dobrych słuchawek mija się z celem jak próby podrywu Maciusia z klanu. Tuż po samplu który nazwałem roboczo "ostatnim krzykiem seicento" wjeżdża tłusty jak paluchy Gesslerowej basior. Na szczęście on jedynie rozjebie wam okno, przestraszy matkę i kota, ale przynajmniej nie powie że chujowo robisz swoje schabowe. SŁOŃCEPOGOŃ & NIKPSZCZOŁA in effect. Jaramy się, bo track jest masywny niczym Twoja stara po 50tce.






Comeback

11.09.2014 :: 15:03 hejt harder (0)

Dawno nie używałem mojego mózgu do czegoś produktywnego, co sprawia, że aktualnie bliżej mi mentalnie do odbiorcy programu TV TRWAM, niż do żołnierza armii intelektualistów z problemem alkoholowym, za których uważa się połowa Polski (w tym ja) w wieku 25-35 lat. Skończyłem 30 lat, jest zapowiedź ajfona 6, Kałasznikow zamówiony na ruskim internetowym sklepie z pomocą humanitarną - w zasadzie mogę umierać, bo nic nowego mnie już nie czeka, poza czołgiem w ogródku w domu u starych. Muzyka wciąż jest mi bliska jak Kot dla Jarka, a dzieje się wciąż w tym świecie niczym przy stoisku z browarem na odpuście w Parzyniechach, zatem warto parę tracków wrzucić na bloga. 


Biorąc pod uwagę to co odpierdala aktualnie Netsky, czekam na jego pierwsze foteczki z Crossfitu lub muzyczny collab z Pharellem
( Chuj go wie, może nawet CROSSFIT Z PHARELLEM - custom made diamentowe sztangi Adidasa, które same wrzucają filmiki z tego jak stękasz na fb). Nie będę się już pastwił nad tą modą na zdjęcia z siłowni twarzy wykrzywionych grymasem podobnym do pozbywania się gówna o zbyt dużej średnicy, lecz przejdę do meritum czyli samej muzyki. Netsky poszedł do sławojki wystrzelić swój hit sezonuz Beth Ditto. Nastolatki mają już jego plakat na suficie nad łóżkiem marząc o tym, że Borys zabierze je w trasę i między koncertami będzie je smyrał grzywką po niewyrośnietych cyckach. Na szczęście mamy remix Freda V & Grafixa, po których płycie można mieć różne odczucia, ale tu zrobili robotę i zmienili totalną srakę w przyzowity dancefloor filler.


Sam mistrz mój i władca mych uszu, rzemieślnik przyjemnego instrumentalnego brzmienia, Włochaty Jezus  Liquid Funku ostatnio znalazł chyba inspiracje, bo napierdala takie tracki, że mam ochotę wyruszyć do niego w pielgrzymkę rowerem Wigry 3 i umyć mu stopy. Najpierw remix house'owego hiperhitu Dumonta "I got U". Kawałek ma dwie części i Linc w połowie zmienia zupełnie główny sampel - pokłony. To jak poskładał również wokale do tej prędkości jest absolutnie wyjątkowe. 905 tys wyświetleń - co prawda nie ma ich tyle co masturbujący się koń, ale wciąz robi wrażenie. 


No dobra, to był dobry numer, ale ten kurwa track jest tak dobry, że parafrazując pierwszą Molestę " gdy pierwszy raz ten track usłyszałem, być High Contrast tego chciałem" (celowy brak odmiany czyni tą parafrazę jeszcze bardziej zajebistą ).  Lincoln jak ma zajawkę, to wjeżdża z buta jak Putin w Ukrainę. Nie wiem nawet co powiedzieć, ta podniosła atmosfera, te wokale. Teledysk widzę tak - na początku smutek, te trąbki i wokale - Jezusa niosą do grobu. Potem 3 dni to oczekiwanie na drop i wreszcie Jezus rozkurwia kamień nogą i zaczyna robić rękami praleczkę do wjeżdżającego dropa. Zwolnione tempo jak prując unosi się nad rozentuzjazmowanym tłumem i zlatuje za dj'ke zakłądając słuchawki, okulary typu Cobra i podnosząc jedną rękę krzycząc" JERUSALEM U READY FOR SOME FUCKIN' DRUM N BASS? " ! Ok, poniosło mnie, ale numerek jest tak fenomenalny, że ciężko nie kochać Contrasta po takich produkcjach. Taki drum'n'bassowy Moby w tym numerze wychodzi. To, że ten kawałek ma tak mało hitsów, mnie po prostu przeraża jak morda Krzysztofa Krawczyka (niezmiennie).


Ostatnim numerem z tych wesołych jest produkcja niezawodnego ostatnio Metrika, który biorąc pod uwagę zeznania znajomych z Let It Roll, szykuję się na wielką gwiazdę, niekoniecznie obciągającą pałkę Panu Dolarowi. Jest damski wokal, jest szybko i ostro jak w TOI TOIU na Audioriver, cytując MC SOWĘ po prostu " BENG ! " . Spokojnie można matce podmienić w empetrójce do biegania, to nie dość, że przebiegnie dychę w 30 minut to jeszcze z 4 browarami dla was. Taki właśnie jest ten numerek.


I jeszcze jeden track z krainy czapek z daszkiem, Ray Banów, napisów OBEY i instagramowania się z piwem bananowym. Troszkę hiperbolizuję, bo to super numerek polskego producenta Jacka Siedlaczka.  Kolejny dupogibacz imprezowy, który można wrzucić do starego golfa popisując się  zimą driftem na ręcznym na parkingu Tesco o 12 w nocy przed swoją 16 letnią koleżanką.


Teraz przechodzimy na ciemną stronę, bo tutaj poruszam się zwinnie jak pierdolony kuguar w dżungli. Dżungla być masywna ;) . Wjeżdżamy z dość masywnym trackiem, znanym dosć dobrze stormtrooperom, bo Lord V wciąż puszcza to gówno na repeat na całą Gwiazdę Śmierci. Jaram się ostatnio twórczością Neonlighta, a głównie jego remixami, bo każdy jeden wypierdala Cię z kapci równie skutecznie jak oddział Kardiologii w Łódzkim Szpitalu Sterlinga. Taki klasyk jak Eraser od BSE remixować, to jak podjechać do Kubicy Hondą Civic i powiedzieć " ej frajerze, o stówkę że Cie jebię do następnych świateł". Natomiast Neonik tutaj poczynił korekty idealne wyciskając z niego wszystkie soki jak NFZ z emerytów. Do tego ciekawostka - tekst wygłaoszony w numerze to cytat Dextera "I've lived in darkness a long time. Over the years my eyes adjusted until the dark became my world" 

 Następny numerek to taki hit ciężkich brzmień. Tyle razy go słyszałem, że musiałem dotrzeć do wykonawcy. Oparty w zasadzie na jednym zajebistym samplu numer po prostu gniecie. Prowadzi do lasu za rękę jak Trynkiewicz, a sample pobrane z warsztatu dla ciągników Ursus fajnie podkręcają ogólne brzmienie. Jest przyjemnie jak na pogrzebie Ibisza.


 Na koniec perełka, bo klasyczny neurofunk stworzony za czasów kiedy Pogoń za Statusem robili twardy bejs. Ten kawałek jakoś wybitnie nie wyróżnia się na tle gatunku, ale trudno nie uśmiechnąć się pod nosem do wizji, że na koncercie C&S w pewnym momencie chłopaki stwierdzają, że kładą lachę na wszystko i mówią " No dobra wy kolorowe klauny w Ray Banach, teraz czas na prawdziwe piekielne pierdolnięcie", na pełnej kurwie wjeżdża ten track, dzieci dzwonią do matek, że dzieje się coś niedobrego, ochroniarze zakłądają maski gazowe, a z sufitu zaczyna się lać gorąca smoła. Krzyk, panika, bluzy Vansa zlepione smołą z płonącą skórą, czapki z daszkiem odrywające skórę z twarzy. Takie tam koncertowe marzenia :D. Enjoy









archiwum

2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010

kategorie

skladaki i sety(6)
bugaj(34)
niggor(94)
muniek(13)
Anja(17)
Dj Mystic(2)

linki

najlepszy blog na ziemi
Juciub DO MP3
juciubstars
radio czworka!
jatamsienieznam
oja
aaaghr
matusz muzik
damagecult
emi
I but wawa
bugajewo
<- cofasz sie ...........................idziesz do przodu ->
© 2003-2007 copyright ownlog.com
Web counter