Dawno nie używałem mojego mózgu do czegoś produktywnego, co sprawia, że aktualnie bliżej mi mentalnie do odbiorcy programu TV TRWAM, niż do żołnierza armii intelektualistów z problemem alkoholowym, za których uważa się połowa Polski (w tym ja) w wieku 25-35 lat. Skończyłem 30 lat, jest zapowiedź ajfona 6, Kałasznikow zamówiony na ruskim internetowym sklepie z pomocą humanitarną - w zasadzie mogę umierać, bo nic nowego mnie już nie czeka, poza czołgiem w ogródku w domu u starych. Muzyka wciąż jest mi bliska jak Kot dla Jarka, a dzieje się wciąż w tym świecie niczym przy stoisku z browarem na odpuście w Parzyniechach, zatem warto parę tracków wrzucić na bloga. 

Biorąc pod uwagę to co odpierdala aktualnie Netsky, czekam na jego pierwsze foteczki z Crossfitu lub muzyczny collab z Pharellem
( Chuj go wie, może nawet CROSSFIT Z PHARELLEM - custom made diamentowe sztangi Adidasa, które same wrzucają filmiki z tego jak stękasz na fb). Nie będę się już pastwił nad tą modą na zdjęcia z siłowni twarzy wykrzywionych grymasem podobnym do pozbywania się gówna o zbyt dużej średnicy, lecz przejdę do meritum czyli samej muzyki. Netsky poszedł do sławojki wystrzelić swój hit sezonuz Beth Ditto. Nastolatki mają już jego plakat na suficie nad łóżkiem marząc o tym, że Borys zabierze je w trasę i między koncertami będzie je smyrał grzywką po niewyrośnietych cyckach. Na szczęście mamy remix Freda V & Grafixa, po których płycie można mieć różne odczucia, ale tu zrobili robotę i zmienili totalną srakę w przyzowity dancefloor filler.


Sam mistrz mój i władca mych uszu, rzemieślnik przyjemnego instrumentalnego brzmienia, Włochaty Jezus  Liquid Funku ostatnio znalazł chyba inspiracje, bo napierdala takie tracki, że mam ochotę wyruszyć do niego w pielgrzymkę rowerem Wigry 3 i umyć mu stopy. Najpierw remix house'owego hiperhitu Dumonta "I got U". Kawałek ma dwie części i Linc w połowie zmienia zupełnie główny sampel - pokłony. To jak poskładał również wokale do tej prędkości jest absolutnie wyjątkowe. 905 tys wyświetleń - co prawda nie ma ich tyle co masturbujący się koń, ale wciąz robi wrażenie. 


No dobra, to był dobry numer, ale ten kurwa track jest tak dobry, że parafrazując pierwszą Molestę " gdy pierwszy raz ten track usłyszałem, być High Contrast tego chciałem" (celowy brak odmiany czyni tą parafrazę jeszcze bardziej zajebistą ).  Lincoln jak ma zajawkę, to wjeżdża z buta jak Putin w Ukrainę. Nie wiem nawet co powiedzieć, ta podniosła atmosfera, te wokale. Teledysk widzę tak - na początku smutek, te trąbki i wokale - Jezusa niosą do grobu. Potem 3 dni to oczekiwanie na drop i wreszcie Jezus rozkurwia kamień nogą i zaczyna robić rękami praleczkę do wjeżdżającego dropa. Zwolnione tempo jak prując unosi się nad rozentuzjazmowanym tłumem i zlatuje za dj'ke zakłądając słuchawki, okulary typu Cobra i podnosząc jedną rękę krzycząc" JERUSALEM U READY FOR SOME FUCKIN' DRUM N BASS? " ! Ok, poniosło mnie, ale numerek jest tak fenomenalny, że ciężko nie kochać Contrasta po takich produkcjach. Taki drum'n'bassowy Moby w tym numerze wychodzi. To, że ten kawałek ma tak mało hitsów, mnie po prostu przeraża jak morda Krzysztofa Krawczyka (niezmiennie).


Ostatnim numerem z tych wesołych jest produkcja niezawodnego ostatnio Metrika, który biorąc pod uwagę zeznania znajomych z Let It Roll, szykuję się na wielką gwiazdę, niekoniecznie obciągającą pałkę Panu Dolarowi. Jest damski wokal, jest szybko i ostro jak w TOI TOIU na Audioriver, cytując MC SOWĘ po prostu " BENG ! " . Spokojnie można matce podmienić w empetrójce do biegania, to nie dość, że przebiegnie dychę w 30 minut to jeszcze z 4 browarami dla was. Taki właśnie jest ten numerek.


I jeszcze jeden track z krainy czapek z daszkiem, Ray Banów, napisów OBEY i instagramowania się z piwem bananowym. Troszkę hiperbolizuję, bo to super numerek polskego producenta Jacka Siedlaczka.  Kolejny dupogibacz imprezowy, który można wrzucić do starego golfa popisując się  zimą driftem na ręcznym na parkingu Tesco o 12 w nocy przed swoją 16 letnią koleżanką.


Teraz przechodzimy na ciemną stronę, bo tutaj poruszam się zwinnie jak pierdolony kuguar w dżungli. Dżungla być masywna ;) . Wjeżdżamy z dość masywnym trackiem, znanym dosć dobrze stormtrooperom, bo Lord V wciąż puszcza to gówno na repeat na całą Gwiazdę Śmierci. Jaram się ostatnio twórczością Neonlighta, a głównie jego remixami, bo każdy jeden wypierdala Cię z kapci równie skutecznie jak oddział Kardiologii w Łódzkim Szpitalu Sterlinga. Taki klasyk jak Eraser od BSE remixować, to jak podjechać do Kubicy Hondą Civic i powiedzieć " ej frajerze, o stówkę że Cie jebię do następnych świateł". Natomiast Neonik tutaj poczynił korekty idealne wyciskając z niego wszystkie soki jak NFZ z emerytów. Do tego ciekawostka - tekst wygłaoszony w numerze to cytat Dextera "I've lived in darkness a long time. Over the years my eyes adjusted until the dark became my world" 

 Następny numerek to taki hit ciężkich brzmień. Tyle razy go słyszałem, że musiałem dotrzeć do wykonawcy. Oparty w zasadzie na jednym zajebistym samplu numer po prostu gniecie. Prowadzi do lasu za rękę jak Trynkiewicz, a sample pobrane z warsztatu dla ciągników Ursus fajnie podkręcają ogólne brzmienie. Jest przyjemnie jak na pogrzebie Ibisza.


 Na koniec perełka, bo klasyczny neurofunk stworzony za czasów kiedy Pogoń za Statusem robili twardy bejs. Ten kawałek jakoś wybitnie nie wyróżnia się na tle gatunku, ale trudno nie uśmiechnąć się pod nosem do wizji, że na koncercie C&S w pewnym momencie chłopaki stwierdzają, że kładą lachę na wszystko i mówią " No dobra wy kolorowe klauny w Ray Banach, teraz czas na prawdziwe piekielne pierdolnięcie", na pełnej kurwie wjeżdża ten track, dzieci dzwonią do matek, że dzieje się coś niedobrego, ochroniarze zakłądają maski gazowe, a z sufitu zaczyna się lać gorąca smoła. Krzyk, panika, bluzy Vansa zlepione smołą z płonącą skórą, czapki z daszkiem odrywające skórę z twarzy. Takie tam koncertowe marzenia :D. Enjoy









Name:

Komentarze: